wtorek, 18 marca 2008

Tajlandia... mój pierwszy daleki wyjazd

... Chociaż moim marzeniem były bardziej Indie to jednak wyszła Tajlandia. Od roku jakoś Tajlandia się przewijała w rożnych rozmowach i w końcu doszła do skutku.
Trochę się obawiałam tego wyjazdu. Nie wiedziałam czy klimat będzie mi pasował czy jedzenie itp.
Od Kliku moich Par Młodych dostałam maila, ze tez byli i było rewelacyjnie a jedzenie przepyszne.
Decydując się na Tajlandie myślałam, ze tam będzie dziko i azjatycko dość, ze będzie mnóstwo rzeczy do fotografowania a szczególnie fajnych, klimatycznych ludzi.
Zaczęło się ciężko, odprawa na lotnisku w Warszawie.
Leciałam liniami El Izrael, zostałam bardzo dokładnie sprawdzona w pokoiku ;) miałam tylko mały plecaczek. Nie brałam nic takiego ze sobą bo wiedziałam ze tam mogę kupić wszystko tanio. Głównie dużo miejsca zajmował sprzęt fotograficzny aczkolwiek miałam tylko aparat i jeden obiektyw ale i tak za ciężki.
Na lotnisku przeżyłam mega stres i już chciałam się wycofać z lotu. Sprawdzali mnie min 1,5h. Samolot czekał na mnie… ;/
Szef był Izraelczyk ;) wiadomo boja się terroryzmu a ze ja głownie sprzęt wiozłam i tylko bieliznę ;) kilka razy pytali mnie czemu mam taki maly plecaczek ;)

Po wszystkim jednak wsiadłam w samolot i poleciałam… przesiadka w Tel Avivie, 6,5h czekania ale było już milo. Lotnisko duże i przestrzenne, mało ludzi.
Następnie wsiadłam do wielkiego samolotu który leciał do Bangkoku. Samolot zrobił na mnie ogromne wrażenie, jak weszłam to zatkało mnie ale może dlatego, ze mało rzeczy w życiu widziałam ;) Był ogromny i przestrzenny.
Leciałam ok. 10h i nawet nie poczułam, cieszyłam się jak male dziecko ze tak daleko lece i tak wypasionym samolotem ...;)
Bangkok
Lotnisko gigantyczne i wypasione. Miasto rowniez ogromne z niesamowita duza iloscia ludzi. W Bangkoku czekal na mnie Remek ze swoim bratem Borysem.
W sumie to z jednej strony super a z drugiej nie koniecznie ponieważ oni już w pierwszych minutach pobytu opowiedzieli mi wszystko i ja za bardzo nie mogłam sobie swojego zdania wyrobić o tym mieście i między innymi dlatego po zwiedzeniu kilku wysp znów wróciliśmy do Bangkoku żebym troche cos sobaczyla i wyrobila sobie zdanie o tym miescie.
Duzy syf i tzw pierdolnik, slynna ulica Khao San zapelniona europejczykami.
Ogolnie Bangkok to przedzieranie się przez piekielne tlumy, duchota i problem komunikacyjny. Sa autobusy miejskie bardzo tanie ale nic nie jest opisane gdzie co jedzie. Tuk tuki sa 100razy droższe od autobusu ;) wiec nie warto a ludzie związani z turystyka mówią ze nie mam miejskich autobusow czy lokalnych ;)
Dla porownania tuk tuk kosztuje 100 bahtow od osoby a autobus miejski chyba ok 10 :)
a! Tajowie robia rozne rzeczy zeby tylko zarobic miedzy innymi wymyslili VIP bus dla bialych a bialy sie ciesze, ze moze jechac vipowskim autobusem a Taj ma radoche i polewke z bialego ze sie dal nabrac. Tymczasem to zwykly autobys, paranoja co sie tam dzieje i co wymyslaja dla bialych:)

Przez gorąc chodziłam jak opozniona w rozwoju ;) nawet aparatu się nie chcialo wyjmowac.
A tak marzyłam o cieple ;) a potem narzekałam, weź tu dogodź człowiekowi ;))) tam się człowiek już poci pod zimnym prysznicem ;))) tak duszno i gorąco.

Krotko mówiąc Tajlandia mnie mocno zawiodła, nie sądziłam, ze jest tak turystyczna i zapelniona białymi, ale to moja wina bo za molo przeczytałam zanim wyjchalam. Każdy zachwalał Tajlandie wiec pomyślałam czemu nie ale nie pomyslalam, ze każdy ma inne potrzeby.
Duzo happy barow gdzie witaja sexowne ladyboys’y i normalne dziewczyny tez ;)
A! na Khao San chodza babcie niby takie ichniejsze goralki i sprzedaja rozne pierdoly miedzy innymi takie drewniane zaby, pociagajac takim patyczkiem niezle rechocza, na poczatku bylo to smieszne ale potem bardzo wkurzajace bo nie bylo mozna zjesc spokojnie zadnego posilku bo ciagle podchodzila babcia z zaba i jezdzila po niej patyczkiem :) momentami doprowadzalo mnie to do furii.
Postanowilam na koniec pobytu jednak kupic taka zabe :) i teraz cieszy mnie ona w domu ;) fajna zaba ;)

To dość tani kraj pomijając cenę biletu. Aczkolwiek spotykaliśmy ludzi, którzy jezdza już od lat tam i mowili ze teraz już nie jest tak fajnie jak było 2, 3 lata temu i ze jest o 100% drożej.

Wyspy

Jeśli chodzi o wyspy to reczywiscie sa rajskie widoki ale turystow tyle, ze się slabo robi. Szczególnie na Phi Phi. Tam to jest jeden wielki bazar, duzo knajp prowadzonych przez białych i co wieczor jakies dyskoteki itp… Tajow jak na lekarstwo.
Wyspa rzeczywiście rajska i warto zobaczyc ale tylko zobaczyc ;) Na szczescie zawsze nam się udawało znaleźć prawie bezludna plaze czy cos bardziej lokalnego.
Nie ukrywam, ze jeżdżenie bardzo mi się spodobało ale nie wiem jak to będę robić bo panicznie boje się robactwa i nie jedna noc miałam nieprzespana w Tajlandii bo ciagle wypatrywałam jaszczurki czy cos tam innego chociaz nie wiele tego było ale tak to jest jak się ma fobie.

Miałabym calkiem negatywne zdanie o Tajlandii gdyby nie to, ze Remek już znal wczsniej wyspe Ko phangan gdzie jest malo turystow i jest ladna i najtansza z tych trzech co widziałam. Po tej wyspie Tajlandia przypadla mi do gustu ;)
Jeśli chcesz tanio wypocząć to Tajlandia jest idealna. Sa piekne wyspy z przepiekna turkusowa woda gdzie często kolorowe rybki widac bez nurkowania i przepyszne tanie jedzenie.
Owoce niesamowice dobre!
Większość plaż, otoczona skałami, sa naprwade przepiene i rajskie (powtarzam sie..hehe) Jest to raj tez dla nurków. Ja nawet nie pływam ;/ Co też pozwoliło mi na niefajne przeżycie.
Zerwał się mega sztorm a ja ze sprzętem niezabezpieczonym, bez kapoku musiałam dopłynąć na kajaczku do lodzi ktora nas zawozila na wyspe gdzie mieszkalismy. Była to wykupion wycieczka, opływanie wokół wysp. Płynęliśmy duzą lodzią a potem nas wypuszczali kajakami do brzegu czy czego się tam chcialo. Rany! Myślałam, ze zejde ale przezylam i jest co wspominac.
Na zdjeciach będzie widac ten zbliżający się sztorm ;)
Oczywiście mlody Taj przepłynął kajaczkiem po nas bo tylko ja, Remek i Irmina (bardzo symatyczna Polka która poznaliśmy na Phi Phi) zostalismy na brzegu podziwiając idacy do nas sztorm ;)
Oczywiście Taj się smial, uśmiechał nie wiem co to było, a ja umierałam ze strachu.
Podobno w Tajlandii rodzajów uśmiechu jest więcej niż wariacji na temat dań z ryżem ;) czy curry

Kolejna rewelacyjna rzeczą w Tajlandii sa masaże ;) jest to tania rzecz bo ok. 18 zl godzinny masaz. Niepozorna Tajka potrafi tak ugniatac, ze nie wiesz jak się nazywasz. Oczywiście zaserwowałam sobie taki masaż. Okazał się zaskakujący, pelen akcji ;) Masują każda czesc ciala, super sprawa! Jest to uciskanie, wgniatanie, rozsciaganie, nigdy nie wiesz co Cie czeka podczas masazu, jest dosc zaskakujący i mily aczkolwiek czasem zaboli ;)

Trafiliśmy też na niesamowita dzungle, dźwięków takich to ja nawet w filmie nie slyszlam, było to pod wieczór wiec wszystko w dżungli się ożywiło. Jak uslyszlam te dziweki to zamarlam, cos niesamowitego ale balam się wejsc w glab. Było zupełnie glucho i tylko dzwieki dżungli się unosily. Weszliśmy tylko kawalek i wróciliśmy bo było nieciekawie. Wróciliśmy tam nastepnego dnia ale już tego klimatu nie było bo już był dzien.

Przy pełni księżyca widac piekne palmy i plaze, słychać rozne odgłosy. Sa ta rzeczywiście niesamowite wrazenia, to magiczne, mistyczne chwile, których tu za wiele nie uświadczysz ;) Uwiodły mnie lasy palmowe i ich ilość, cos pieknego!

Tajowie

Jak już wczesniej pisałam są mili jeśli nie są związani z turystyka. Tz każdy jest mily ale to jak cos chce a Ci bezinteresowni sa prawdziwie mili i szcerzy.

· Bardzo kochaja swojego krola i to serio ;) wszedzie pełno jego portretow i wogole robia kilka roznych rzeczy na jego czesc… np. jak leci hymn w miescie to wszyscy siadający wstają, idacy się zatrzymuje, ogolnie baczność ;)

· Nigdy nie widziałam żeby się złościli i zawsze reaguja którymś ze swoich usmiechow, az czasem mnie to wkurzalo. Raz nawet zrobiłam taki test i na nich nakrzyczałam bo cos tam zwalili a oni wszyscy się smiali ;) moim zdaniem oni maja białego gleboko gdzies i mit o „krainie uśmiechu” to dla mnie malo zrozumiale, zupełnie nie wiem skad się wziął. Może wymyslil to ktos kto nie widział naprawde szczerze uśmiechających się ludzi, tak po prostu bezinteresownie.
Dla mnie często ich uśmiechy sa fałszywe, sztuczne i wszystko ukrywaja pod swoim uśmiechem.

· Sa bardzo leniwi ale w sumie nie powinnam się dziwic bo jak tu pracować w taki gorąc Ich główne hasło "Same, same but different" :)

Dużym plusem jest to, ze to niesamowicie bezpieczny kraj. Mimo wszystko bardzo się cieszę z tego wyjazdu, to był mój pierwszy tak daleki wyjazd i mam nadzieję, ze zapoczątkował we mnie jeżdżenie w piekne zakatki swiata ale musze się wyleczyć z fobii robactwa ;) bo tak to mi conajwyzej droga Europa zostaje ;) a wymarzone Indie legną w gruzach a tego nie chce.

A!!! Zapomniałabym. Wiekszość bialych wraca oczywiście z tatuazem :) sama kiedys chcialam miec maly i dyskretny ale po ilosci tatuazy jakich widzialam w Tajlandii to odechcialo mi sie szybko tej przyjemnosci :) Kazdy tam bedzie sie pocil z bolu ale tatuaz musi byc :)

Wszyscy mowili, ze Tajlandia jest bardzo tania, owszem jest ale rok temu podobno byla o niebo tansza. Byloby taniej gdyby nie ilosc naciagaczy i sciemniaczy... o wszystko trzeba sie targowac, rany! Przez cala podroz chodzilo mi po glowie haslo "za wszystko zaplacisz mastercard" :) za niezapomniane wrazenia... ;)


POWROT ....
byl liniami Emirates z przerwa 9h w Dubaju. Chcielismy wyjsc na miasto ale okazalo sie to dosc skomplikowne mimo ze europejczycy moga tam wychodzic bez wizy to jednak sie okazalo ze Polska czy Rumunia to nie europa :) masakrra! Ten narod to mnie dopiero powalil, strasznie niemili i wrecz grozni, nie wiem moze maja zakaz usmiechania sie.... Mimo, ze lotnisko gigantyczne to sklepow i wybor bardzo maly. Ludzi od cholery bo nawet miejsc brakowalo. W Tajlandii spędziłam ok. miesiąca, wyleciałam 18 lutego i wróciłam 17 marca ;) jak w koncu ogarne się i dokopie się do zdjęc to umieszcze, pewnie za pare dni ;) wiecej opisow bedzie przy zdjeciach ... soon ;)



zdjec mam strasznie duzo i mialam problem co pokazac, pewnie za jakis czas jeszcze dorzuce cos ;)






zaraz po przylocie do Bangkoku, Pani z zaba ;)




ulicznego jedzenia jest na kazdym kroku ...







niesamowite dobre i tanie shejki ;)



to wszystko street food











to idacy sztorm o ktorym wspominalam... nie bylo mi do smiechu ;)


slynna plaza "Maya Bay" z filmu "Plaza" z Di Caprio.... masakra ile tam ludzi bylo... istny bazar








no i urywek dzungli










tubylec, dzieki ktoremu moglismy oplynnac pare dzikich wysp oczywiscie za pieniadze ale to byl najtanszy jakiego znalezliszmy.







tu mielismy domek ;)



















odplyw...











czyzby sie szykowala//szykowal na ladyboya? ;)




w pociagu, to jeden z nielicznych czysto lokalnych klimatow jakie zaliczylam bo reszta usrana turystami



tam dzieci sa bardzo fajne, nigdy nie slyszalam zeby sie darly czy nawet plakaly, bardzo czesto sie usmiechaja i mowia "hello" ;)









autentyczny dziadek z pociagu, bardzo mily, poczestowal nas fajnymi owockami



mnich...










w autobusie miejskim, Bangkok...




Bangkok... w calej Tajlandii jest duzo figurek budyy czy sloni i ludzie pala kadzidla, modla sie czy stawiaja duzo roznego jedzenia i kwiatow....

troche kontrastu ;)




12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ale sie u Ciebie dzieje! Ciesze sie, ze sie spotkalas z Remkiem i ze sie wszystko tak dobrze uklada!!!
Pozdrawiamy Beata i Przemek :)

Moniqueee pisze...

Fajnie Julia, że już jesteś i opowiedziałaś trochę o wyjeździe. Teraz z niecierpliwością czekam na zdjecia!

Michał pisze...

Witamy w kraju i czekamy na fotki

www.juliamolner.com pisze...

Witam :)

umiescilam zajawke i mieszanine zdjec :)

Kalina pisze...

Zazdroszczę wyjazdu, zdjęć gratuluję, ale cieszę się, że już wrociłaś:)

Marta Potoczek pisze...

Jejku Jula, ale miałaś cudnie!
Street food?! Ja oczywiście o jednym ;) Wygląda yummy!

Ludzie niesamowici.

Cudny miesiąc przedmiodowy :)

www.juliamolner.com pisze...

dziekuje!

Marto,
miesiac reczywiscie cudny aczkolwiek jak wyladowalam to sie troche przerazilam Tajlandii :)

Tajlandie warto zobaczyc! ;) Chociaz ja malo w zyciu widzialam ale od czegos trzeba zaczac ;)

Sylwia pisze...

Julia, zdjęcia jak zwykle zachwycające...z wyczuciem, ze smakiem...

zdolna "bestia" z Ciebie - ale to już wiesz ;)

Fajnie, że już jesteś...

...smoki... pisze...

Zazdrościmy wyjazdu! Jak tam malowniczo..

www.juliamolner.com pisze...

...smoki... to juz wiecie gdzie mozecie pojechac w wolnym czasie, mniej pracowac i jechac! ;)

B&W PHOTOGRAPHY BLOG pisze...

Fantastyczna relacja Julia :) Nie zazdroszczę tej rewizji na lotnisku. Zazdroszczę tych barw i egzotyki, którą miałaś okazję zobaczyć. Jedzenie ze zdjęć chciałoby się schrupać od zaraz :).
Pozdawiamy,
Ania i Marcin

Anonimowy pisze...

super foty!